środa, 24 listopada 2010

spiełam się

wybrałam w końcu wzór na serwetę świąteczną. prosty, ładny, podoba mi się nadal od chwili ściągnięcia (czyli już jakieś pół roku) i gdybym przysiadła z haftowaniem na tyłku to jest szansa, że będzie gotowy na tą Wigilię. jutro kropkuję wzór (a przynajmniej tak sobie obiecałam)....
co to jest, że coś co podoba mi się teraz, za miesiąc ogłoszę kiczem roku, to co nie podobało mi się kiedyś (i czego NIE mam w swoich zbiorach) nagle zobaczone gdzieś w przepastnym internecie u kogoś, zrobione, objawia się jako cudo i problem w tym, że nie mając schematu nie jestem w stanie tego zrobić dla siebie. zapisywanie wszystkiego jak leci też nie wchodzi w grę, bo jest tych schematów po prostu za dużo. a ja nadal nie mogę się zebrać do skończenia ledwie zaczętej serwety w niebieskie (!!! ulubiony kolor) kwiatki. to jest przykład, że mi się odwidziało. nie podoba mi się, a jako że mi się nie podoba, nie jestem w stanie z nią pracować. nad nią. jakkolwiek. próbowałam kilkanaście razy, kończyłam nitkę i rzucałam w cholerę. i tak przez cały rok... w związku z tym zaliczam go do w zasadzie nieudanych pod kątem krzyżyków, ale biorąc pod uwagę inne techniki, to jest ok :)
śniegu u mnie nie ma. jak się pojawi, to zamelduję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz