czwartek, 30 grudnia 2010

zgodnie z obienicami

pamparam oto zdjęcia.


kolejny kafelek gotowy. trzeci się robi.


kafelki razem


moje kwiatki mimo zimy dają sobie radę :-)

co poza tym? kolejna kłótnia. brak mi i sił i nerwów, i tym bardziej chęci, by się starać jeszcze bardziej. On na przeprosiny nie reaguje, jest chamski, jak i powód kłótni. beznadzieja.
codzienna beznadzieja.

wtorek, 28 grudnia 2010

i po świętach...

minęły szybko, za szybko... nie zdążyłam się nacieszyć domem i rodziną a już trzeba było wracać. ale było cudownie, cieszę sie, że byłam w domu wtedy. oby takie święta były co roku... tylko dłuższe :-)
kostka robi się dalej, coraz bardziej mi się podoba, jutro wstawię zdjęcia.
w domu nerwówka, jesteśmy na etapie decydowania, co dalej, gdzie i za co. niestety szanse na moją pracę zerowe, więc i pytanie "za co" optymistycznej odpowiedzi nie będzie mieć. gdzie - podobnie, co dalej - bez odpowiedzi, czyli na razie i bez zmian. czyli i dwa pozostałe pytania bez zmian. błędne koło.
jeszcze 10 dni.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

święta, święta...

coraz bliżej.
choinka w cukierkach, śledź się robi, prezenty w stercie pod ścianą leżą i czekają na kokardki :-) serwetka też się robi, ale prędzej będzie na następne święta.
na szczęście mam coś innego na stół :-)






może nie na wigilijny, ale świąteczny na pewno :-) na żywo jeszcze piękniejsza, całe 70 cm szerokości. też dzieło świąteczne, zaczęte w połowie grudnia tamtego roku, skończone w lutym tego roku.
biorąc pod uwagę to doświadczenie, powinnam przewidzieć, że kolejnej serwety świątecznej nie udami się skończyć PRZED świętami :-)
nadal śniegu pełno, chociaż już nie biały jak śnieg, a brudny, zasikany przez psy i zasypany piachem, mało świątecznie wygląda...
ciągle się zastanawiam, co nam przyniesie nowy rok... co roku jakaś "niespodzianka", co roku gdzieś indziej, zawsze w nerwach, zawsze w biegu. każdy rok rozpoczynamy na walizach.
ja chcę dobrą, fajną i sensownie płatną pracę. i pralkę. i łóżko, jeszcze parę innych rzeczy. i spokój...

czwartek, 16 grudnia 2010

pierwsza kostka ukończona :-)





następną robię, ale cienko widzę wykończenie 5 kostek podobnych do tej w 8 dni.
za to zapowiada się, że zostaniemy tu na następny rok, może dłużej. przynajmniej jeśli chodzi o Jego pracę, to tak można sądzić :-) bo jak będzie, pewnie nawet ja sobie tego wyobrazić nie mogę.
zrobiłam dziś bigos, na święta, oczywiście jeśli wcześniej go nie zjem, to mam zamiar podgrzewać codziennie aż uzyska ten wyjątkowy, jedyny i niepowtarzalny smak. jutro pewnie jakieś ciasto albo ciasteczka, jeśli będę miała wenę twórczą.
śniegu nadal za dużo, gdzie spędzimy te święta? jeszcze kilka zagadek zostało nierozwiązanych...

niedziela, 12 grudnia 2010

jestem na etapie backstitcha na pierwszej kostce, ale akumulatorki od aparatu zdechły na amen i nie mam zdjęć.
mam za to już choinkę :) aż 50cm światełek i malutkich czerwonych paczuszek. mam też pierwsze prezenty dla familii.
nadal nie mam informacji, co z nami po świętach, co z Jego pracą i mieszkaniem i w ogóle...i co se świętami...

i mnóstwo śniegu też mam :-)