poniedziałek, 24 stycznia 2011

trzeci kafelek gotowy

udało mi się zdjęcia zrobić serwetki zanim szlag trafił baterie.



ogólnie


to na górze to moje pudełko do wyszywania :) tamborek mi się nie mieścił w uszytej dawno temu saszetce (specjalnie do celów rękodzielniczych, szybko okazało się, że i tak za mała), trzeba było się przeprowadzić do pudełka.
datownik jak zwykle przestawiony.
w domu szpital, On umierający cały weekend, zabijało go bolące gardło :-) robótki z tego tytułu zarzucone, bo przecież cierpiącego trzeba pocieszyć, utulić, pogłaskać i powspółczuć :)

piątek, 14 stycznia 2011


zamiast serwety kwiatki. posadzone do ziemi 4 stycznia, dziś, po 10 dniach, mają już odnóżki :-)
aparat zdechł przy próbie zrobienia fotki serwecie.... arghhhhhhhhhhh.........

czwartek, 13 stycznia 2011

o zaćmieniu zdjęć kilka oraz etkowanie noworoczne

mam dziwne wrażenie, że pisałam posta już w styczniu i go nie widzę. ale pewna nie jestem :-)

udało mi się złapać w obiektyw nie tylko moje roślinki czy hafty...:-)


faza końcowa


serweta robi się nadal, ale ponieważ dokonaliśmy kolejnego zakupu - pralki, to mam teraz co robić i co prasować. na razie.
pogoda jaka jest, każdy widzi, spod ubywającego śniegu wyłażą psie kupy, śmieci i tony błota. wolę już jak jest biało i w miarę czysto, bo to co mam za oknem lekko mnie przeraża. pogodowy stan zawieszenia, ni to zima, ni wiosna, kalendarz swoje a pogoda swoje.
kwiatki chyba odżywają, jeden zaczął kwitnienie i widzę, że z dnia na dzień nowych pączków przybywa. jak rozkwitniętych przyłapię więcej aparatem, to się podzielę.
intensywnie dość zaczęliśmy ten rok, i zabawowo, i zakupowo, i hendmejdowo, i kucharsko. kucharsko bo zrobiłam pierogi ruskie (pierwszy raz sama :-) i z własnych proporcji) oraz z kaszą i serem. obie wersje bardzo dobre, wpisane na stałe do mojej prywatnej książki kucharskiej. drugie udane danie z mięsa mielonego - zraziki. też wg własnych pomysłów i z własnymi dodatkami - również wpisane. hendmejdowo, bo mam w planach kilka rzeczy do zrobienia, m.in. właśnie nową wersję zeszytu kucharskiego, chcę go zamienić na grubszą wersję i czeka mnie przy tym trochę pracy. trochę dużo :-) ale mam czas. do tego kilka pozycji do uszycia (może w końcu się doczekają) a ile do haftowania i szydełkowania to wolę nie myśleć. serweta się ciągle robi, więc jedna praca przynajmniej jest w toku.
oprócz tego wszystkiego czeka nas mały remont mieszkania, przemeblowanie i kilka kolejnych zakupów, nie wiem kiedy, za co, ale trzeba.
następnym razem zdjęcia trzeciego kafelka :-)