zachwycam się nadal moim nowym kwiatkiem.
docięłam dziś resztę sadzonek, grzecznie już siedzą w szklarence, mam nadzieję, że szybko się zbiorą.
dzień spędzony w domu, jakoś szybko zleciał, od rana na nogach, niby nic nie zrobiłam a jednak coś.
dziubię czółenkiem nadal, próbuję równo, ładnie, bez przerw robić kółeczka i łuczki ale zawsze gdzieś się coś przesunie i już przerwę widać. i mnie to wkurza...
serweta świąteczna nietknięta. a tyle sobie obiecywałam po tym roku, tyle planów miałam, lista długaśna czego to ja nie zrobię i ... nic. niby jeszcze mam czas, zdążyłabym chyba, ale...
zobaczymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz