a właściwie sądząc po gabarytach dziełko lub dziełeczko :)
od jakiegoś czasu uczę się frywolitek. do wczoraj szło mi tak sobie, dużo prułam, cięłam, rzucałam po pokoju :)
do wczoraj.
oto co udało mi się zrobić od 18 do 23... nie obyło się bez błędów, ale całość nienajgorzej chyba wygląda. nić jakaś sztuczna, grubsza niż normalna bawełniana, błyszcząca i śliska i na grubej wysokiej szpuli. dzięki śliskości mogłam sobie co gorsze kawałki rozplątać i zrobić od nowa, no ale jak już mówiłam i tak bez błędów się nie obyło.
acha. nie moge wstawiać zdjęć.
trudno.
paczka przyszła :-) fotorelacje później, jak uda mi się wstawić zdjęcie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz