mam miesiąc -1 dzień na skończenie go. materiał wymierzony, wycięty, obrzucony szydełkiem dookoła. kropkowanie wzoru nie wyszło - brak czasu i pewien kłopot, którego załatwienie pochłonie nam jakieś 2-3 popołudnia. a że chcę zachować to w miarę w tajemnicy jak długo się da, to i haftować muszę do południa, dopóki On jest w pracy. czyli w zasadzie mam 5 dopołudni w tygodniu na serwetę. weekendy odpadają też z powodu bycia we dwoje. marzy mi się jeszcze koronka wokół :-D ale to chyba nierealne. za dużo jak na miesiąc przedświąteczny. chyba, że frywolitkowa koronka, którą mogę robić popołudniami, "dla wprawy" :-) zastanowię się, bo szydełkiem byłoby szybciej...
jak by nie było - wybór mam.
decyzję zostawiam na potem. o ile w ogóle ją podejmę.
czas jechać do domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz